Rozdział 1: Pierwszy raz i zerwane hamulce
Miałam dokładnie piętnaście lat, kiedy dotarło do mnie, że grzeczne dziewczynki przegrywają życie. Podczas gdy moje koleżanki z klasy pisały w pamiętniczkach o trzymaniu się za rączki i pierwszych buziakach pod szkołą, ja miałam w głowie tylko jedno: chciałam wreszcie poczuć, jak to jest, kiedy ktoś naprawdę dobrze cię wyrucha.
Moim celem stał się Bartek – dwa lata starszy, wysoki chłopak z aparycją lokalnego łobuza i zasłużoną opinią kogoś, kto w łóżku nie marnuje czasu na zbędne podchody. Kiedy zaproponował spotkanie u niego w domu pod nieobecność rodziców, wiedziałam, po co tam idę. Nie było tam żadnej romantycznej otoczki, idiotycznych świeczek ani nastrojowej muzyki. Weszłam do jego pokoju, drzwi się zamknęły i od razu przeszliśmy do rzeczy.
Zaczęło się od chciwych, twardych pocałunków na łóżku. Pamiętam ten moment, kiedy bez patrzenia zepchnął ze mnie majtki, a ja poczułam pierwsze, absolutnie dzikie podniecenie. Byłam tak lepka i mokra, że kiedy po raz pierwszy wsunął we mnie palce, a chwilę później zaczął wpychać swojego twardego kuutała, cała ewentualna niepewność po prostu wyparowała.
Lekki ból trwał może z pięć sekund, a potem zaczęła się czysta, niekontrolowana jazda. Bartek nie patyczkował się ze mną tylko dlatego, że robiłam to po raz pierwszy. Złapał mnie mocno za biodra, przekręcił na brzuch i zaczął brać od tyłu. Z każdym kolejnym, coraz mocniejszym i głębszym pchnięciem uderzałam twarzą w poduszkę, tłumiąc jęki i zagryzając wargi do krwi, żeby nie drzeć się na cały regulator. Czułam, jak wypełnia mnie po brzeg, a każde uderzenie jego ciała o moje pośladki wywoływało u mnie falę gorąca, jakiej nigdy wcześniej nie znałam.
Kiedy po kilkunastu minutach ostrego tempa skończył głęboko we mnie z głośnym, chrapliwym jękiem, wiedziałam, że to nie koniec. Zamiast uciekać do domu czy wstydliwie się ubierać, odpoczęliśmy może kwadrans, po czym znowu na siebie wpadliśmy. Tym razem na dywanie w salonie, gdzie zjechałam na niego z góry, sama narzucając rytm i sprawdzając, jak daleko mogę się posunąć.
Tamtego wieczoru straciłam nie tylko dziewictwo, ale też jakąkolwiek resztkę pruderii. Zrozumiałam, że seks to najlepszy narkotyk na świecie, a ja właśnie złapałam bakcyla i weszłam w ciąg, z którego za nic w świecie nie miałam zamiaru się leczyć.
Opinie użytkowników
Brak opinii. Bądź pierwszym, który oceni te randki!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać opinie.
