Polski

Rise 4: Świeże Mięso w Nowym Mieście

Rozmiar czcionki:
Tło czytnika:

Pierwszy tydzień na studiach minął jak z bicza strzelił. Kampus tętnił życiem, a ja – jak zawsze – szukałam okazji, by poszerzyć swoje horyzonty. Nie chodziło tylko o naukę. Wieczorem wpadłam do studenckiego klubu, gdzie atmosfera była gęsta od potu i tanich drinków. Parkiet był zatłoczony, a muzyka dudniła w moich uszach. Przy barze, oparta o kontuar, sączyłam mojito, obserwując otoczenie.

W pewnym momencie poczułam, jak ktoś przysuwa się do mnie. Odwróciłam głowę i zobaczyłam typka w skórzanej kurtce, z kolczykiem w wardze i tatuażem na szyi. Jego wzrok był intensywny, niemal drapieżny.

– Cześć – odezwał się, przekrzykując muzykę. – Widzę, że lubisz dobrą zabawę.

Uśmiechnęłam się lekko, odwracając wzrok. Nie lubiłam być zaczepiana, ale coś w nim mnie intrygowało.

– A ty? – odpowiedziałam pytaniem. – Wyglądasz, jakbyś miał coś do zaoferowania.

Zaśmiał się cicho, sięgając po szklankę z whisky.

– Może. – Jego głos był niski, zachrypnięty. – Słyszałem, że lubisz ostrą jazdę.

Zmarszczyłam brwi, niepewna, czy dobrze usłyszałam.

– Ostrą jazdę? – powtórzyłam, patrząc na niego uważnie.

– Tak. – Kiwnął głową, przysuwając się bliżej. – Mam wejściówki do miejsca, gdzie zabawa jest na serio bez cenzury. Chcesz zobaczyć?

Przez chwilę milczałam, analizując jego słowa. Kluby dla dorosłych? To brzmiało jak kolejny poziom w mojej grze. Nowe miasto, nowe reguły.

– Dawaj – rzuciłam w końcu, chwytając go za rękę. – Prowadź.

Jego uśmiech stał się szerszy, niemal triumfalny.

– Dobrze trafiłem – mruknął, ciągnąc mnie za sobą przez tłum. – Nazywam się Kajetan, zresztą pewnie i tak zapomnisz.

Wyszliśmy z klubu, a chłodne powietrze uderzyło mnie w twarz. Miasto nocą wyglądało inaczej – ciemne uliczki, migające neony, zapach wilgoci i przygody.

– Gdzie to jest? – zapytałam, gdy skręciliśmy w boczną uliczkę.

– Niedaleko. – Wskazał na starą kamienicę, ledwo widoczną w mroku. – Wejście jest niepozorne.

Podszedł do drewnianych drzwi z matową szybą i wpisał kod na domofonie. Mechanizm zgrzytnął, a drzwi uchyliły się z lekkim skrzypieniem.

Wewnątrz panował półmrok, rozświetlany tylko czerwonymi lampkami. Z głośników sączył się deephouse, a powietrze było przesiąknięte zapachem seksu i drogich perfum. Na ścianach wisiały czarno-białe fotografie erotyczne, a w kącie stał stolik z kajdankami i pejczami.

Kajetan poprowadził mnie przez wąski korytarz do głównej sali. Była ogromna, z wysokim sufitem i lustrami na ścianach. W rogu stała ogromna kanapa, na której para obściskiwała się namiętnie, jęcząc cicho. Obok nich mężczyzna w lateksowym stroju przywiązywał kobietę do metalowych prętów.

– Witaj w Klubie Cienia – szepnął Kajetan, klepiąc mnie w tyłek. – Zasady są proste. Bierzesz, co chcesz, i dajesz, co chcesz. Bez pytań, bez zobowiązań.

Poczułam, jak adrenalina uderza mi do głowy. To było to – nowe miasto, nowe reguły. I nowe doznania, których tak pragnęłam.

– Jestem gotowa – odpowiedziałam, patrząc mu w oczy. – Prowadź.

Uśmiechnął się szeroko, chwytając mnie za rękę.

– W takim razie… – mruknął, ciągnąc mnie w stronę tłumu. – Zaczynamy zabawę.

I tak oto wkroczyłam w świat, gdzie granice przestawały istnieć, a pragnienia stawały się rzeczywistością. To było moje nowe miasto, moja nowa przygoda. I byłam gotowa na wszystko, co miało nadejść.

Kajetan poprowadził mnie przez labirynt ciemnych korytarzy, aż dotarliśmy do małego, zacisznego pokoju na końcu korytarza. Drzwi były drewniane, z wyrytym symbolem przypominającym yin i yang. Kajetan nacisnął klamkę i weszliśmy do środka.

Pokój był urządzony w stylu BDSM, z ciężkimi, skórzanymi fotelami przykutymi do ścian, błyszczącymi pejczami wiszącymi na hakach i łóżkiem z baldachimem w rogu. W powietrzu unosił się zapach lateksu i świec sojowych.

– To mój ulubiony pokój – powiedział Kajetan, zamykając drzwi. – Lubię tu przyprowadzać nowych gości.

Spojrzałam na niego, czując, jak moje serce zaczyna bić szybciej. Jego oczy błyszczały, a uśmiech był pełen obietnicy.

– Co teraz? – zapytałam, próbując ukryć zdenerwowanie.

Kajetan podszedł do mnie, chwytając mnie za ramiona.

– Teraz zaczyna się prawdziwa zabawa – wyszeptał, przyciągając mnie bliżej. Jego usta dotknęły mojej szyi, a ja jęknęłam cicho. – Rozbierz się.

Posłuchałam, zdejmując sukienkę i stając przed nim w samej bieliźnie. Kajetan obszedł mnie dookoła, oceniając każdy centymetr mojego ciała.

– Idealnie – mruknął, chwytając mnie za włosy i odchylając moją głowę do tyłu. – Teraz chcę, żebyś klęknęła.

Zrobiłam, co kazał, czując, jak jego ręka wędruje w dół mojego uda. Kajetan wyjął coś z kieszeni – małą, czarną maskę.

– Załóż to – rozkazał, pomagając mi założyć maskę na oczy. – Teraz jesteś moją niewolnicą.

Jego głos był niski, pełen dominacji. Poczułam, jak moje ciało reaguje na jego słowa, a podniecenie narasta.

Kajetan poprowadził mnie do łóżka, przywiązując moje ręce do baldachimu. Jego ruchy były pewne, a ja czułam się całkowicie pod jego kontrolą.

– Teraz będziesz posłuszna – wyszeptał, muskając ustami moje ucho. – Każę ci robić wszystko, co zechcę, a ty to zrobisz.

Jego ręka zaczęła błądzić po moim ciele, a ja wiłam się z rozkoszy. Nagle poczułam, jak coś zimnego dotyka mojej skóry – metalowy kajdanki.

– Co to? – zapytałam, czując, jak kajdanki zaciskają się na mojej kostce.

– To tylko mały dodatek – odpowiedział Kajetan, przywiązując drugi koniec łańcuszka do łóżka. – Teraz jesteś na mojej smyczy.

Pociągnął mnie za łańcuszek, zmuszając, bym uklękła na łóżku. Jego ręka znalazła się między moimi nogami, a ja jęknęłam głośno.

– Jesteś taka mokra – wymruczał, wsuwając we mnie palce. – Uwielbiam to.

Nagle drzwi do pokoju otworzyły się z hukiem, a do środka wszedł wysoki mężczyzna w czarnej masce. Jego oczy błyszczały, a uśmiech był pełen pożądania.

– Witaj, piękna – powiedział, podchodząc do mnie. – Słyszałem, że lubisz ostrą zabawę.

Kajetan odsunął się, pozwalając nieznajomemu zająć jego miejsce. Mężczyzna chwycił mnie za włosy, zmuszając, bym spojrzała w jego oczy.

– Teraz ja się tobą zajmę – wyszeptał, rozpinając spodnie. Jego członek był twardy i gotowy, a ja poczułam, jak moje ciało reaguje na jego obecność.

Nieznajomy wszedł we mnie mocno, a ja krzyknęłam z rozkoszy. Kajetan obserwował nas z boku, uśmiechając się szeroko.

– Podoba ci się, co? – zapytał, gdy mężczyzna zaczął mnie rżnąć coraz mocniej.

– Tak – jęknęłam, czując, jak orgazm narasta we mnie jak fala. – Jest… niesamowity.

Nieznajomy eksplodował we mnie, a ja opadłam na łóżko, ciężko dysząc. Kajetan podszedł do mnie, zdejmując mi maskę.

– Byłaś świetna – powiedział, całując mnie w czoło. – Chcesz więcej?

Kiwnęłam głową, czując, jak adrenalina wciąż krąży w moich żyłach. To było to.

Kajetan poprowadził mnie do innego pokoju, gdzie czekała na nas grupa ludzi. Byli ubrani w lateks, z maskami na twarzach, a w ich oczach widziałam pożądanie.

– To jest zabawa dla zaawansowanych – szepnął Kajetan, popychając mnie do przodu. – Baw się dobrze.

I tak oto wkroczyłam w świat, gdzie granice przestawały istnieć, a pragnienia stawały się rzeczywistością. Byłam gotowa na wszystko, co miało nadejść.

Przekroczenie Granic

W pokoju panował półmrok, rozświetlany jedynie przez pulsujące światła stroboskopowe. Muzyka dudniła w tle, a powietrze było przesycone zapachem potu, skóry i pożądania. Kajetan poprowadził mnie przez tłum, a ja czułam, jak moje serce bije coraz szybciej.

– To jest „Czerwony Pokój” – szepnął mi do ucha, gdy weszliśmy do małego, oddzielonego pomieszczenia. – Tylko dla tych, którzy lubią ostrą zabawę.

W środku było kilkanaście osób – mężczyźni i kobiety, wszyscy ubrani w lateks, skórę lub nago, z maskami na twarzach. Niektórzy byli przywiązani do ścian, inni klęczeli, gotowi na to, co miało nadejść.

Kajetan popchnął mnie na środek, a ja stanęłam, czując, jak wszyscy na mnie patrzą. Moje ciało było napięte, a oddech przyspieszony.

– Nowa dziewczyna! – krzyknął ktoś z tłumu, a inni zaczęli wiwatować.

Nagle poczułam, jak coś zimnego dotyka mojej skóry – metalowy pręt. Kajetan trzymał go w ręku, uśmiechając się szeroko.

– Gotowa? – zapytał, przesuwając prętem po moim ciele.

Kiwnęłam głową, a on uderzył mnie mocno w pośladek. Krzyknęłam z bólu i podniecenia, a tłum zaczął głośniej wiwatować.

Kajetan kontynuował, uderzając mnie w różne miejsca – plecy, uda, piersi. Każde uderzenie było mocniejsze od poprzedniego, a ja jęczałam głośno, czując, jak moje ciało płonie.

Nagle ktoś złapał mnie od tyłu. Silne ręce rozchyliły moje nogi, a coś twardego wsunęło się we mnie. Jęknęłam, czując, jak kolejny mężczyzna dołącza do zabawy.

Kajetan obserwował nas z boku, uśmiechając się.

– Dobrze się bawisz? – zapytał, gdy mężczyzna zaczął mnie rżnąć coraz mocniej.

– Tak… tak! – wysapałam, czując, jak orgazm narasta we mnie jak fala.

Nagle do środka wszedł wysoki mężczyzna w czarnej masce. Jego oczy błyszczały, a uśmiech był pełen pożądania.

– Nowa? – zapytał, podchodząc do mnie.

Kajetan odsunął się, pozwalając nieznajomemu zająć jego miejsce. Mężczyzna chwycił mnie za włosy.

– Teraz ja się tobą zajmę – wyszeptał, wsuwając we mnie palce.

Jęknęłam głośno, czując, jak moje ciało reaguje na jego dotyk. Nieznajomy wszedł we mnie mocno, a ja krzyknęłam z rozkoszy.

Muzyka dudniła w tle, a tłum wiwatował. Czułam, jak kolejni ludzie dołączają do zabawy – ktoś lizał moje piersi, ktoś inny masował moje pośladki.

Orgazm przyszedł nagle, potężny i wszechogarniający. Opadłam na podłogę, ciężko dysząc, otoczona przez obce ciała.

Kajetan podszedł do mnie, zdejmując mi maskę.

– Byłaś niesamowita – powiedział, całując mnie w czoło. – To była twoja inicjacja.

Uśmiechnęłam się, czując, jak adrenalina wciąż krąży w moich żyłach. To było to.

Od tej pory stałam się częścią tej społeczności – dzikiej, wolnej, pełnej namiętności. Każda noc była nową przygodą, każdy dotyk – nowym odkryciem.

I wiedziałam, że nigdy nie wrócę do starego życia. To miasto, ta scena – to było moje miejsce. Mój nowy dom.

I byłam gotowa na wszystko, co miało nadejść.

Sponsorowane

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *