
Ewa kroczyła powoli przez gęsty las, gdzie śnieg pokrywał wszystko jak biała, miękka kołdra. Płatki wirowały w powietrzu, osiadając delikatnie na jej czarnym płaszczu, rudych włosach i zarumienionych policzkach. Była to jedna z tych zimowych nocy, kiedy mróz gryzie skórę, a samotność wydaje się cięższa niż warstwa lodu na gałęziach drzew. Miała trzydzieści lat, ciało pełne krągłości – szerokie biodra, pełne piersi, które pod ubraniem falowały z każdym krokiem. Ukrywała je pod warstwami wełny i futra, ale w głębi duszy tęskniła za dotykiem, który mógłby rozpuścić ten lodowaty pancerz.
Początek w Śniegu
Jej myśli krążyły wokół przeszłości: dawnych kochanków, którzy byli zbyt delikatni lub zbyt brutalni, nigdy nie trafiając w sedno jej pragnień. Tego wieczoru wyszła na spacer, by uciec od pustki codzienności, od ciszy, która dudniła w uszach jak echo w pustej jaskini. Śnieg chrzęścił pod jej butami, a powietrze pachniało czystością, wilgocią i nutą sosnowej żywicy. Każdy oddech tworzył obłoczki pary, które unosiły się leniwie, mieszając z płatkami. Ewa czuła, jak chłód przenika przez rękawiczki, budząc w niej dziwną mieszankę dyskomfortu i podniecenia – jakby natura sama prowokowała jej ciało do reakcji. [westchnienie]Nagle, zza grubego pnia drzewa wyłoniła się sylwetka mężczyzny. Był wysoki, o szerokich ramionach, oparty niedbale o korę, palił papierosa. Jego ciemne włosy kontrastowały z bielą śniegu, a oczy – głębokie, jak bezgwiezdna noc – przeszyły ją na wylot. Uśmiechnął się leniwie, wypuszczając kłęb dymu, który zmieszał się z tańczącymi płatkami. Zapach tytoniu dotarł do niej, mieszając się z męskim piżmem, co sprawiło, że jej serce zabiło szybciej.
– Zimno dziś, prawda? – powiedział niskim, melodyjnym głosem, gasząc niedopałek w śniegu stopą. Jego ton był ciepły, kontrastujący z otoczeniem, jak obietnica ognia w lodowej pustyni.
Ewa zatrzymała się, czując dreszcz biegnący po plecach – nie tylko od mrozu. – Owszem. Ale czasem chłód sprawia, że szukamy ciepła w nieoczekiwanych miejscach – odparła, zaskoczona własną śmiałością. Jej głos drżał lekko, a oczy spotkały się z jego spojrzeniem, iskrzącym ciekawością i czymś głębszym, pierwotnym.
Uśmiech poszerzył się na jego twarzy, odsłaniając białe zęby. – Może mam dla ciebie trochę ciepła? Nazywam się Aleks – powiedział, wyciągając dłoń w grubych rękawicach.
– Ewa – odpowiedziała, ujmując jego rękę. Dotyk, nawet przez materiał, był elektryzujący, jakby prąd przebiegł przez jej ciało. Stała tam, w śnieżnej ciszy, czując, jak napięcie rośnie między nimi, niewidzialne, ale namacalne. Las wokół zdawał się wstrzymywać oddech, drzewa jak milczący świadkowie ich spotkania. Ewa poczuła, jak jej ciało reaguje – sutki twardnieją pod swetrem, a między udami budzi się wilgoć. To było szalone, ale pociągające. [szept] Co jeśli to początek czegoś zakazanego?
Bez słowa Aleks chwycił jej dłoń mocniej i pociągnął w głąb lasu, gdzie ścieżki stawały się węższe, a śnieg głębszy. Ewa poszła za nim, serce walące jak bęben, ciekawość mieszająca się z lękiem i pożądaniem. Śnieg tłumił ich kroki, tworząc intymną bańkę ciszy, w której słychać było tylko ich oddechy i szelest ubrań. Zatrzymali się na małej polance, otoczonej wysokimi drzewami jak naturalną kurtyną. Księżyc przebijał się przez chmury, rzucając srebrzysty blask na biel wokół.
Aleks przyciągnął ją do siebie, jego ręce wsunęły się pod jej płaszcz, dotykając ciepłej skóry brzucha przez cienki sweter. Ewa westchnęła głośno, gdy palce powędrowały wyżej, muskając brzeg koronkowej bielizny. Sutki stwardniały natychmiast, reagując na chłód powietrza i gorący dotyk. Delikatnie odpiął guziki płaszcza, odsłaniając jej piersi – pełne, blade w blasku księżyca, z różowymi brodawkami sterczącymi prowokująco.

Pochylił się wolno, biorąc jedną brodawkę do ust. Ssał delikatnie, język zataczał leniwe kręgi, wysyłając iskry przyjemności przez całe ciało Ewy. Wplotła palce w jego gęste włosy, ciągnąc go bliżej, jęcząc cicho w mroźne powietrze. Drugą ręką masował drugą pierś, szczypiąc lekko sutek, co sprawiało, że wiła się w jego ramionach, ciało falujące pod dotykiem. Zapach jego skóry – mieszanka dymu, potu i męskości – oszałamiał ją, budząc głód głębiej.
– Jesteś piękna – mruknął, podnosząc głowę, jego oczy płonęły pożądaniem, oddech przyspieszony. Ewa poczuła, jak jej majtki wilgotnieją, ciało gotowe na więcej. To było szaleństwo, ale w tej chwili, w śnieżnej samotności, nic innego się nie liczyło.
Rozpalanie Iskry
Ewa, ośmielona dotykiem Aleksa, sięgnęła w dół, rozpinając jego spodnie drżącymi palcami. Jej dłoń znalazła twardy członek, pulsujący pod materiałem bokserek, gorący kontrast z chłodem wokół. Głaskała go powoli, czując, jak rośnie w jej uścisku, skóra gładka i napięta. Aleks jęknął głęboko, przyciągając ją bliżej, jego biodra poruszyły się instynktownie.
Opadli na śnieg, który okazał się zaskakująco miękki pod nimi, jak naturalne łoże. Ewa leżała pod nim, nogi rozchylone szeroko, gdy wsunął się w nią powoli, centymetr po centymetrze, wypełniając ją całkowicie. Ich ciała poruszały się w rytmie, który przyspieszał z każdym pchnięciem – głębokim, rytmicznym, jakby tańczyli w śnieżnej burzy. Śnieg topniał pod nimi od gorąca ich skór, tworząc wilgotną plamę, a Ewa krzyknęła cicho, gdy pierwsza fala orgazmu wstrząsnęła jej ciałem, mięśnie zaciskające się wokół niego. Aleks dołączył chwilę później, jego ciało napięte w ekstazie, nasienie wypełniające ją gorącym strumieniem.
Leżeli dysząc ciężko, śnieg chłodzący ich rozgrzane ciała, płatki osiadające na nagiej skórze jak delikatne pocałunki. – To nie może być koniec – wyszeptała Ewa, jej palce gładzące jego policzek, pokryty lekkim zarostem.
– Nie jest. Spotkajmy się jutro, w tym samym miejscu – odparł Aleks, całując ją delikatnie, usta miękkie i smakujące solą potu. Wstali powoli, ubierając się w ciszy, ich spojrzenia pełne obietnic. Ewa odeszła pierwsza, kroki lekkie mimo zmęczenia, serce pełne ekscytacji na myśl o jutrze.
Następnego wieczoru Ewa wróciła do lasu z sercem bijącym jak oszalałe. Śnieg padał gęściej, tworząc białą zasłonę, która izolowała ich od reszty świata. Aleks czekał w tym samym miejscu, oparty o drzewo, z butelką czerwonego wina i dwoma kieliszkami w ręce. Jego uśmiech rozjaśnił mrok, oczy lśniące w blasku latarki, którą przyniósł.
– Na rozgrzewkę – powiedział, nalewając rubinowy płyn. Wino było ciężkie, owocowe, z nutą czarnej porzeczki i dębu, rozlewające się ciepłem po gardle Ewy. Wypili powoli, siedząc na powalonym pniu, śnieg skrzypiąc pod nimi. Rozmawiali o niczym ważnym – o śniegu, o zimie, o tęsknotach ukrytych w sercu. Ale pod powierzchnią słów buzowało napięcie, powietrze gęste od niewypowiedzianych pragnień. Ewa poczuła, jak alkohol rozluźnia jej inhibicje, sprawiając, że ciało staje się bardziej wrażliwe, skóra mrowiąca pod ubraniem.
Pocałowała go pierwsza, jej usta smakujące winem, język wślizgujący się do jego ust, eksplorujący, drażniący. Aleks oddał pocałunek z pasją, ręce powędrowały pod jej sukienkę – tym razem ubrała się lżej, w czarną, jedwabną sukienkę, która podkreślała krągłości bioder i piersi. Dotknął jej przez majtki, czując wilgoć, która już się pojawiła. – Już mokra dla mnie – mruknął z zadowoleniem, głos ochrypły od pożądania.
Wsuwając palce pod cienki materiał, znalazł jej łechtaczkę, masując delikatnie, okrężnymi ruchami. Ewa jęknęła, opierając się o drzewo, nogi rozstawione szerzej, by dać mu lepszy dostęp. Jego palce poruszały się wprawnie, wchodząc głębiej, znajdując ten wrażliwy punkt wewnątrz, który sprawiał, że gwiazdy tańczyły przed jej oczami. Przyspieszał, potem zwalniał, budując napięcie, aż Ewa wiła się, błagając o więcej.
Klęknął przed nią, unosząc sukienkę do pasa. Jego język dotknął jej intymności, lizając powoli, ssąc łechtaczkę delikatnie, zęby muskające skórę. Ewa chwyciła gałąź nad głową dla oparcia, jej ciało wygięło się w łuk, gdy fale przyjemności narastały, coraz wyższe. Krzyknęła głośno, gdy orgazm eksplodował w niej jak fajerwerki, nogi drżące, kolana miękkie.
Aleks wstał, rozpinając własne spodnie, członek sterczący dumnie. – Twoja kolej – powiedział ochryple, oczy pełne głodu. Ewa uklękła na śniegu, nie czując chłodu, biorąc go do ust. Ssała powoli, język wirując wokół główki, ręce masujące jądra delikatnie. Aleks jęknął, jego ręce w jej rudych włosach kierowały rytmem, popychając głębiej. Przyspieszyła, czując, jak napięcie w nim rośnie, mięśnie napięte, oddech urywany. Eksplodował w jej ustach, smak słony i gorący, a ona połykała wszystko, patrząc mu w oczy z prowokującym uśmiechem.
Leżeli potem na śniegu, oddychając ciężko, ciała splątane. – Opowiedz mi o sobie – wyszeptała Ewa, palec rysujący wzory na jego klatce piersiowej.
– Jestem architektem, projektuję domy, ale moje życie jest pełne tajemnic, ukrytych pokoi – odparł Aleks, głos miękki. – A ty? Co cię sprowadza do tego lasu nocą?
– Pracuję w biurze, nudne papiery, ale marzę o przygodach. Jak ta z tobą – przyznała, rumieniąc się lekko. Ich rozmowa płynęła dalej, mieszając się z pocałunkami, dotykiem, budując więź poza fizycznością.
Tajemnice i Masaż
Trzeciego dnia Ewa przyniosła gruby, wełniany koc, by chronił ich przed chłodem śniegu. Rozłożyli go na polance, tworząc improwizowane legowisko, miękkie i ciepłe w kontraście z otoczeniem. Aleks miał ze sobą butelkę olejku do masażu, pachnącego lawendą i wanilią, słodko i uspokajająco.
– Pozwól mi cię rozpieszczać – powiedział, rozbierając ją powoli, każdy guzik sukienki, każdy zamek błyskawiczny był okazją do pocałunku, dotyku, szeptu komplementów. Ewa stała naga na kocu, śnieg wokół jak biała rama podkreślająca jej krągłości – blade skórę, różowe sutki stwardniałe od mrozu, ciemny trójkąt między udami. Czuła się wystawiona, ale podniecona tym spojrzeniem Aleksa, pełnym podziwu i głodu.
Leżała na brzuchu, ręce pod głową, oczy zamknięte. Aleks nasmarował ręce olejkiem, zaczynając od pleców – masował głęboko, rozluźniając napięte mięśnie, palce ślizgające się po skórze jak jedwab. Powoli zszedł niżej, do pośladków, ugniatając je mocno, rozchylając lekko, drażniąc zakazane miejsce palcem. Ewa westchnęła głęboko, biodra unoszące się instynktownie, wilgoć między nogami rosnąca.
Odwrócił ją na plecy delikatnie, masując piersi – pełne, ciężkie w jego dłoniach. Szczypał sutki, ciągnąc lekko, co sprawiało, że jęczała głośno, ciało wyginające się pod dotykiem. Ręce zeszły na brzuch, muskając pępek, potem między uda. Wsuwając dwa palce do środka, masował wewnętrzne ścianki, jednocześnie kciukiem drażniąc łechtaczkę okrężnymi ruchami. Ewa osiągnęła orgazm szybko, potem drugi, ciało drżące od intensywności, fale przyjemności przetaczające się jak burza.
Teraz jej kolej na masaż. Ewa nasmarowała ręce, gładząc jego muskularne ciało – szeroką klatkę piersiową, twardy brzuch, napięte uda. Sięgnęła po jego członek, masując go powoli, olejek czyniący skórę śliską. Wzięła go między piersi, poruszając się w górę i dół rytmicznie, sutki ocierające się o niego. Aleks jęknął, oczy zamknięte w ekstazie, aż doszedł, jego nasienie spływające po jej skórze gorącym strumieniem.
– Jesteś niesamowita – wyszeptał, przyciągając ją do siebie, ciała lepkie od olejku i potu. Leżeli splątani, śnieg padał wokół, ale oni byli w swoim własnym świecie ciepła.
Czwartego dnia dodali pikanterii do ich spotkań. Ewa przyniosła wibrator – czarny, gładki, z kilkoma prędkościami wibracji, ukryty w torebce jak sekretny skarb. Aleks miał kajdanki, miękkie, wyściełane futerkiem, by nie raniły skóry.
Przywiązał jej ręce do niskiej gałęzi drzewa, zostawiając ją stojącą, wystawioną na jego łaskę, nogi rozstawione szeroko. Włączył wibrator na niskie obroty, przykładając do sutków, które stwardniały natychmiast, potem do brzucha, wreszcie między uda, drażniąc łechtaczkę. Ewa wiła się, kajdanki brzęczące cicho, błagając o więcej. Drażnił ją godzinami, doprowadzając do krawędzi orgazmu i cofając urządzenie, budując frustrację w rozkosz. – Błagam, Aleks… – jęczała, głos drżący, ciało napięte jak struna.
W końcu pozwolił, ustawiając wibrator na maksimum, wciskając go głęboko, a ona krzyknęła głośno, orgazm wstrząsający nią jak trzęsienie ziemi, nogi ugięły się pod ciężarem przyjemności. Uwolnił jej ręce, a ona padła w jego ramiona, dysząc.
Potem ona założyła mu kajdanki, klęcząc nad nim na kocu. Drażniła piórkiem, które przyniosła – po klatce piersiowej, sutkach, członku, jądrach, lekkie muśnięcia budzące dreszcze. Wzięła go do ust, ssąc powoli, potem szybciej, zęby muskające skórę, aż błagał o ulgę, biodra unoszące się. Pozwoliła mu dojść, połykając wszystko, smakując jego esencję z satysfakcją.
Piątego dnia padał śnieg zmieszany z deszczem, czyniąc wszystko śliskim i mokrym, powietrze ciężkie od wilgoci. Schowali się pod gęstymi gałęziami drzewa, tworzącymi naturalny dach. Aleks rozpiął jej płaszcz szybko, wchodząc w nią od tyłu, ręce trzymające biodra mocno. Pchnięcia były głębokie, szybkie, rytmiczne, deszcz spływający po plecach Ewy, mieszający się z potem. Opierała się o drzewo, kora szorstka pod dłońmi, czując go wypełniającego ją całkowicie. Orgazm przyszedł jak burza, wstrząsając nimi obojgiem, krzyki mieszające się z szumem deszczu.
Eksperymenty w Burzy
Szóstego dnia eksperymentowali z pozycjami, odkrywając nowe sposoby na rozkosz w śnieżnym otoczeniu. Najpierw na stojąco, Ewa oparta o drzewo, jedna noga owinięta wokół biodra Aleksa, pozwalająca na głęboką penetrację. Jego ręce podtrzymywały jej pośladki, pchnięcia wolne, ale mocne, każdy ruch wysyłający fale przyjemności. Potem na kolanach, od tyłu, Ewa na czworakach na kocu, śnieg wokół, jego dłonie chwytające włosy, ciągnące lekko, co dodawało nuty dominacji. Na koniec z nogami w górze, leżąca na plecach, kostki na jego ramionach, allowing jeszcze głębsze połączenie, ich oczy zamknięte w skupieniu na sensations. Każda pozycja przynosiła nowe doznania, orgazmy mnożyły się, ciała zmęczone, ale nienasycone.
Siódmego dnia Aleks wyjawił sekret, który zmienił dynamikę ich spotkań. Leżeli splątani po intensywnej sesji, oddechy uspokajające się powoli. – Muszę ci powiedzieć… jestem żonaty – wyszeptał, głos pełen winy i pożądania. Ewa zamarła, serce ścisnęło się, ale zamiast gniewu poczuła podniecenie – zakazany owoc smakował słodziej.
To podsyciło ich namiętność do granic. Kochali się z dziką pasją, ręce Aleksa ściskające jej piersi mocno, zęby gryzące szyję, zostawiające ślady. Ewa drapała jego plecy, nogi oplatające go ciasno, pchnięcia szybkie, desperackie. Orgazmy były gwałtowne, krzyki głośniejsze, jakby chcieli zagłuszyć sumienie. Leżeli potem, dysząc, śnieg topniejący wokół od ich gorąca.
Ósmego dnia było wolno, czule, kontrastując z poprzednią dzikością. Całowali każdy centymetr ciała – Aleks lizał jej palce u stóp, brzuch, wewnętrzne uda, język drażniący powoli. Ewa gładziła jego plecy, sutki, członek, szeptając komplementy o jego sile, smaku. Penetracja była powolna, budująca napięcie minutami, ich oczy wpatrzone w siebie, emocje mieszające się z fizycznością. Orgazm przyszedł jak łagodna fala, zostawiając ich w błogim zmęczeniu.
Dziewiątego dnia burza śnieżna uwięziła ich w małej jaskini, którą znaleźli w lesie – naturalna pieczara w skale, osłonięta gałęziami. Wiatr wył na zewnątrz, ale wewnątrz ciała stały się jedynym źródłem ciepła. Rozbierali się powoli, ręce drżące od chłodu i ekscytacji. Aleks wszedł w nią siedząc, Ewa na jego kolanach, biodra poruszające się w wolnym rytmie. Całowali się namiętnie, języki splątane, ręce eksplorujące. Potem zmienili pozycję – ona na górze, kontrolująca tempo, piersi falujące nad nim. Kochali się godzinami, eksplorując granice wytrzymałości, orgazmy przychodząc falami, przerwy wypełnione szeptami i dotykiem. Śnieg blokował wyjście, ale oni nie chcieli wychodzić, świat poza jaskinią nie istniał.
Dziesiątego dnia Ewa poczuła, że to musi się skończyć – ich spotkania stały się uzależnieniem, ale rzeczywistość wzywała. Spotkali się po raz ostatni na polance, śnieg skrzypiący pod stopami. – To było piękne, Aleks, ale musi się skończyć – powiedziała, głos drżący, oczy wilgotne.
Pocałowali się pożegnalnie, ale namiętność wzięła górę. Kochali się ostatni raz – wolno, czule, każdy dotyk pełen wspomnień. Aleks wypełniał ją głęboko, ręce splątane, oddechy synchronizowane. Orgazm był słodko-gorzki, łzy mieszające się z potem. Odeszła, nie oglądając się, ale śnieżna pokusa na zawsze pozostała w jej sercu, ciepłym wspomnieniem w zimowych nocach.
Odkryj więcej z Opowiadania Erotyczne
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






