Przebudzenie w Mroku. Pokusa

W głębokich, kamiennych korytarzach opactwa Świętej Marii, gdzie echo modlitw mieszało się z szeptem wiatru przeciskającego się przez szczeliny w murach, siostra Elara budziła się z długiego snu. Była to noc pełni księżyca, a powietrze ciężkie od zapachu wilgotnej ziemi i kadzidła. Klasztor, ukryty w górach Transylwanii, stał od wieków jak strażnik zapomnianych tajemnic. Elara, niegdyś pobożna nowicjuszka o bladej cerze i oczach koloru głębokiego błękitu, teraz nosiła w sobie klątwę, która czyniła ją czymś więcej niż człowiekiem. Była wampirem – stworzeniem nocy, łaknącym krwi i rozkoszy, które splatały się w jedno.
Jej habit, czarny jak bezgwiezdna noc, opinał ciało, które czas zatrzymał w wiecznym kwiecie młodości. Piersi, pełne i jędrne, unosiły się lekko pod materiałem, a biodra kołysały się z gracją drapieżnika, gdy przechadzała się po celi. W lustrze, które dawno temu powinno pęknąć od jej odbicia, widziała tylko cień – mit o braku odbicia był fałszywy, ale jej wizerunek był bladym echem dawnej siebie. Włosy, czarne jak krucze pióra, spływały kaskadą po plecach, kontrastując z bladą skórą, na której żyły błękitne żyły, pulsujące głodem.
Tej nocy głód był silniejszy niż zwykle. Nie tylko krwi, ale i dotyku, ciepła ciała innego człowieka. Elara pamiętała dzień, gdy została ugryziona – to było sto lat temu, w czasie zarazy, gdy wędrowny mnich, w rzeczywistości wampir, wślizgnął się do klasztoru pod pretekstem schronienia. Jego zęby wbiły się w jej szyję, a ekstaza, która nastąpiła, była mieszanką bólu i rozkoszy, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyła. Od tamtej pory modliła się nie do Boga, ale do ciemności, która w niej mieszkała. Wyszła z celi, stąpając bezszelestnie po zimnej posadzce. Klasztor spał, siostry pochrapywały w swoich łóżkach, nieświadome potwora wśród nich. Elara skierowała się do kaplicy, gdzie ołtarz lśnił w blasku świec. Tam, klęcząc przed krucyfiksem, poczuła falę pożądania. Jej dłoń powędrowała pod habit, dotykając gładkiej skóry brzucha, schodząc niżej, do miejsca, gdzie ciepło gromadziło się jak burza. Palce delikatnie musnęły wzgórek łonowy, porośnięty miękkim, czarnym meszkiem, a potem wślizgnęły się między wilgotne fałdy. Westchnęła cicho, czując, jak jej ciało reaguje – sutki stwardniały pod materiałem, a biodra mimowolnie poruszyły się w rytm dotyku. Ale to nie wystarczało. Potrzebowała ofiary, kogoś, kto zaspokoi jej głód na wszystkich poziomach. W myślach pojawił się obraz nowicjuszki, siostry Liany, młodej dziewczyny o rudych włosach i freckach na nosie, która dołączyła do zakonu zaledwie miesiąc temu. Liana była niewinna, jej oczy pełne ciekawości świata, którego miała się wyrzec. Elara widziała, jak dziewczyna patrzy na nią z mieszanką podziwu i lęku, a to budziło w niej pragnienie. Ruszyła korytarzem do dormitorium nowicjuszek. Drzwi skrzypnęły lekko, ale nikt się nie obudził. Liana spała na boku, jej habit zsunięty, odsłaniający bladą nogę aż po kolano. Elara podeszła bliżej, wdychając zapach dziewczyny – mieszankę mydła i młodzieńczego potu. Nachyliła się, jej usta blisko ucha Liany. – Siostro Liano – szepnęła melodyjnie, głosem jak aksamit. – Obudź się, dziecko. Liana otworzyła oczy, mrugając zdezorientowana. Widząc Elarę, usiadła szybko, poprawiając habit. – Siostro Elaro? Co się dzieje? Jest noc… – Ciii – Elara położyła palec na ustach dziewczyny, a potem przesunęła go po jej wargach, czując ich miękkość. – Mam dla ciebie tajemnicę. Coś, co Bóg ukrył przed nami, ale ja znalazłam. Liana zaczerwieniła się, jej serce biło szybciej. Elara widziała pulsującą żyłę na szyi dziewczyny, kuszącą jak nektar. Usiadła na łóżku obok, jej dłoń powędrowała na kolano Liany, przesuwając się powoli w górę, pod habit. – Co… co robisz? – wyszeptała Liana, ale nie odepchnęła ręki. Czuła dziwne mrowienie, ciepło rozlewające się po ciele. Elara uśmiechnęła się, odsłaniając lekko kły, które w blasku księżyca lśniły jak perły. – Pokazuję ci rozkosz, siostro. Rozkosz, której ślub czystości nie może stłumić. Jej palce dotarły do uda Liany, gładkiego i ciepłego. Dziewczyna drgnęła, ale rozchyliła lekko nogi,好奇心战胜了恐惧. Elara kontynuowała, dotykając delikatnie wewnętrznej strony uda, czując, jak skóra Liany pokrywa się gęsią skórką. Potem, z precyzją drapieżnika, wślizgnęła dłoń wyżej, muskając krocze przez cienką bieliznę. Liana westchnęła, jej oddech przyspieszył. – To grzech… – wymruczała, ale jej biodra uniosły się lekko, szukając więcej. – Grzech jest słodki – odparła Elara, zsuwając bieliznę na bok. Jej palce znalazły wilgotne płatki, rozchylając je delikatnie. Liana była gładka, niemal dziecięco niewinna, ale jej ciało reagowało instynktownie. Elara wsunęła palec do środka, czując ciasnotę i ciepło, które otuliło ją jak aksamitna rękawiczka. Dziewczyna jęknęła cicho, gryząc wargę. Elara poruszała palcem powoli, w rytm, który budził w Lianie fale przyjemności. Drugą ręką uniosła habit dziewczyny, odsłaniając małe, jędrne piersi z różowymi sutkami. Nachyliła się, biorąc jeden w usta, ssąc delikatnie, językiem krążąc wokół brodawki. Liana wiła się pod nią, jej dłonie wplotły się we włosy Elara, przyciągając bliżej. – Więcej… proszę… – wyszeptała Liana, tracąc kontrolę. Elara dodała drugi palec, rozciągając ciasne wnętrze, czując, jak ścianki pulsują wokół nich. Jej własny głód rósł – zapach krwi mieszał się z aromatem podniecenia Liany. W końcu nie wytrzymała. Wyjęła palce, wilgotne od soków dziewczyny, i przesunęła je po jej ustach, pozwalając Lianie posmakować siebie. – Teraz moja kolej – mruknęła Elara, wstając i zdejmując swój habit. Stała naga, jej ciało idealne, blade jak marmur, z ciemnymi sutkami sterczącymi dumnie. Pochwa, gładka i lśniąca od własnego podniecenia, kusiła różowymi fałdami. Liana patrzyła zafascynowana, jej oczy rozszerzone. Elara popchnęła ją delikatnie na łóżko, siadając okrakiem na jej twarzy. – Liż mnie, siostro. Daj mi rozkosz. Liana, posłuszna, wysunęła język, dotykając niepewnie wilgotnego wejścia. Smak był słony, słodki, uzależniający. Elara jęknęła, biodrami kołysząc się w przód i tył, jej łechtaczka ocierała się o nos dziewczyny. Ręce Elara powędrowały do własnych piersi, ściskając je, szczypiąc sutki, podczas gdy Liana lizała coraz śmielej, wsuwając język do środka. Rozkosz narastała, Elara czuła, jak jej ciało napięte jak struna. W kulminacyjnym momencie, gdy orgazm wstrząsnął nią jak burza, wbiła zęby w udo Liany, pijąc ciepłą krew, która smakowała jak nektar bogów. Liana krzyknęła cicho, ale ból mieszał się z przyjemnością, jej własne ciało drżało w ekstazie. Gdy Elara oderwała usta, rana zagoiła się szybko dzięki jej ślinie. Liana leżała wyczerpana, ale uśmiechnięta. – To nasza tajemnica – szepnęła Elara, ubierając się. – Jutro nocy przyjdziesz do mnie. Wyszła, zostawiając dziewczynę w błogim oszołomieniu. Ale to był dopiero początek. Klasztor krył więcej dusz do uwiedzenia, więcej krwi do skosztowania. Elara czuła, że jej moc rośnie, a pożądanie nigdy nie gasło.

Nocne Wezwanie
Następnej nocy klasztor spowijała gęsta mgła, która wciskała się przez szczeliny w oknach i otulała kamienne mury jak zimny całun. Siostra Elara stała w swojej celi, naga, tylko w rozpiętym habicie, który opadał luźno z ramion. Blask jednej świecy tańczył na jej bladej skórze, podkreślając każdy szczegół: pełne, ciężkie piersi z ciemnoróżowymi sutkami już stwardniałymi z podniecenia, płaski brzuch, wąską talię i gładką, bezwłosą (poza wąską, starannie przystrzyżoną linią) łechtaczkę, która lśniła wilgocią. Jej wargi sromowe były lekko obrzmiałe – pamięć o wczorajszej rozkoszy wciąż pulsowała między udami.
Czekała.
Dokładnie o północy drzwi celi uchyliły się bez pukania. W progu stała siostra Liana – rumiana, z rozpuszczonymi rudymi włosami opadającymi na ramiona, w samym tylko cienkim lnianym gieźle, które prawie nic nie zakrywało. Jej sutki wyraźnie przebijały przez materiał, a między udami już widać było ciemną plamkę wilgoci.
– Przyszłam… – wyszeptała drżącym głosem. – Nie mogłam zasnąć. Cały dzień myślałam tylko o tobie.
Elara uśmiechnęła się powoli, odsłaniając białe, ostre kły.
– Wiedziałam, że przyjdziesz, kochanie. Zamknij drzwi. Na klucz.
Liana posłusznie przekręciła klucz. Gdy się odwróciła, Elara już stała tuż przed nią. Wampirzyca chwyciła dziewczynę za podbródek i pocałowała mocno, głęboko, językiem wślizgując się między wargi. Smakowała słodyczą i lekką miedzią – ślad wczorajszego ugryzienia. Liana jęknęła w usta Elara, jej ręce odruchowo powędrowały na biodra starszej siostry.
Elara jednym ruchem zdarła z niej giezło. Liana stała teraz całkowicie naga – drobna, z drobnymi piegami na ramionach i dekolcie, małymi, jędrnymi piersiami z jasnoróżowymi sutkami i delikatnym, rudawym trójkątem włosów łonowych. Między udami błyszczała już wilgoć.
– Jesteś taka mokra… – mruknęła Elara, wsuwając dwa palce między wargi sromowe Liany bez ostrzeżenia. Dziewczyna sapnęła głośno, nogi ugięły się pod nią. – Tak bardzo za mną tęskniłaś?
– Tak… proszę… – Liana chwyciła się ramion Elara.
Wampirzyca popchnęła ją na łóżko. Liana upadła na plecy, szeroko rozkładając nogi. Elara uklękła między jej udami i powoli rozchyliła jej wargi sromowe palcami, odsłaniając różową, lśniącą łechtaczkę i ciasne wejście.
– Patrz na mnie – rozkazała.
Liana uniosła głowę. Elara nachyliła się i powoli, bardzo powoli przesunęła językiem od odbytu aż po łechtaczkę – długi, płaski liźnięcie. Liana zadrżała całym ciałem i wydała przeciągły jęk. Elara powtórzyła ruch, tym razem skupiając się na łechtaczce – szybkie, mocne liźnięcia, potem wolne kręgi językiem. Jednocześnie wsunęła dwa palce głęboko do pochwy Liany – ciasnej, gorącej, pulsującej.
– O Boże… siostro… – jęknęła Liana, biodra unosząc się w górę.
Elara ssała łechtaczkę mocno, wciągając ją między wargi, jednocześnie poruszając palcami w rytm – głęboko, potem płytko, skręcając nadgarstek tak, by trafiać w najbardziej wrażliwe miejsce wewnątrz. Po kilku minutach Liana zaczęła drżeć, jej oddech stał się urywany.
– Nie mogę… zaraz…
– Jeszcze nie – Elara nagle się odsunęła.
Liana jęknęła z zawodu. Elara wstała, zrzuciła habit i usiadła okrakiem na twarzy Liany, twarzą w stronę jej stóp.
– Teraz ty mnie zaspokoisz.
Liana nie potrzebowała zachęty. Wysunęła język i zaczęła lizać łechtaczkę Elara z zapałem – niezdarnie, ale z ogromną ochotą. Elara jęknęła głośno, chwytając się wezgłowia łóżka. Kołysała biodrami, ocierając się o usta i język dziewczyny, rozsmarowując swoje soki po jej twarzy. Jednocześnie pochyliła się i znów zanurzyła twarz między udami Liany – teraz w pozycji 69.
Obie kobiety lizały się nawzajem z dziką żądzą. Pokój wypełnił się mokrymi dźwiękami ssania, jękami, ciężkimi oddechami. Elara była bardziej doświadczona – ssała łechtaczkę Liany mocno i rytmicznie, jednocześnie wsuwając trzeci palec, rozciągając jej ciasną pochwę. Liana próbowała naśladować ruchy, ale szybko traciła kontrolę – jej język stawał się coraz bardziej chaotyczny.
Elara poczuła nadchodzący orgazm. Zacisnęła uda wokół głowy Liany i zaczęła mocniej ocierać się o jej twarz.
– Liż mocniej… właśnie tak… o tak!
Fala rozkoszy uderzyła w nią jak grom. Elara krzyknęła cicho, całe ciało zesztywniało, a potem zaczęła drżeć w silnym orgazmie. W tym samym momencie wbiła kły w wewnętrzną stronę uda Liany – głęboko, ale nie za mocno. Gorąca krew trysnęła do jej ust. Liana krzyknęła z mieszaniny bólu i ekstazy, a jej własny orgazm eksplodował sekundę później – pochwa zacisnęła się mocno wokół palców Elara, a z ust dziewczyny wydobył się długi, zduszony jęk.
Elara piła powoli, delektując się każdym łykiem. Gdy wreszcie oderwała usta, rana natychmiast zaczęła się goić dzięki jej ślinie. Obie kobiety leżały przez chwilę bez ruchu, dysząc ciężko.
Ale to nie był koniec nocy.
Elara odwróciła się i położyła obok Liany. Pogładziła jej mokre od potu włosy.
– Jesteś moja – szepnęła. – Ale dzisiaj chcę czegoś więcej.
Wstała, podeszła do starej dębowej skrzyni i wyjęła z niej… skórzany pejcz o kilku rzemieniach i dwie czarne jedwabne opaski. Oczy Liany rozszerzyły się.
– Siostro… co to?
– Zaufaj mi. – Elara uśmiechnęła się drapieżnie. – Dzisiejszej nocy nauczysz się rozkoszy bólu.
Przewróciła Lianę na brzuch, związała jej ręce opaską za plecami, a drugą zasłoniła oczy. Potem uniosła biodra dziewczyny, tak że klęczała z wypiętą pupą.
Pierwszy cios pejczem spadł niespodziewanie – nie za mocny, ale głośny. Liana krzyknęła. Drugi, trzeci… po piątym uderzeniu jej skóra na pośladkach zaczęła czerwienieć. Między udami Liany znowu płynęła wilgoć – spływała po wewnętrznej stronie ud.
Elara rzuciła pejcz i wślizgnęła się za nią. Przycisnęła swoje ciało do pleców Liany, wsuwając dłoń między jej nogi.
– Jesteś taka mokra od bicia… lubisz to, prawda?
– Tak… – wyszeptała Liana drżącym głosem. – Proszę… więcej…
Elara wbiła się w nią trzema palcami naraz, mocno i głęboko, jednocześnie gryząc ją w kark. Liana jęczała coraz głośniej, jej ciało drżało przy każdym pchnięciu. Elara dodawała czwarty palec, rozciągając ją powoli, aż prawie cała dłoń zaczęła wchodzić do środka.
Gdy Liana doszła po raz drugi – głośno, trzęsąc się całym ciałem – Elara wreszcie pozwoliła sobie na drugi orgazm, ocierając się o pośladki dziewczyny i dochodząc na jej rozgrzaną skórę.
Obie opadły wyczerpane na łóżko. Elara rozwiązała opaski i przytuliła Lianę mocno.
– Jutro w nocy przyprowadzisz mi siostrę Amelię – szepnęła jej do ucha. – Tę młodą blondynkę z kuchni. Chcę was obie.
Liana zadrżała, ale w jej oczach błysnęło podniecenie.
– Tak… zrobię wszystko, co każesz.
Elara uśmiechnęła się w ciemności, czując, jak jej władza nad klasztorem rośnie.

Trójkąt Pokus
Trzecia noc przyniosła do klasztoru burzę – grzmoty dudniły w oddali, a błyskawice rozświetlały mroczne korytarze jak boskie ostrzeżenia. Siostra Elara czekała w swojej celi, tym razem przygotowana na więcej. Na łóżku leżały atrybuty jej mrocznej natury: skórzany pejcz, jedwabne opaski, a nawet mały, drewniany fallus wyrzeźbiony z czarnego dębu, gładki i lśniący od oliwy. Jej ciało, nagie pod rozchylonym habitem, drżało lekkim podnieceniem – piersi unosiły się ciężko, sutki twarde jak kamienie, a między udami czuła pulsującą wilgoć, gotową na żniwa. Drzwi otworzyły się cicho. Pierwszą weszła Liana, jej rude włosy splątane, oczy błyszczące gorączką. Za nią podążyła siostra Amelia – młoda blondynka o anielskiej twarzy, z lokami opadającymi na ramiona i ciałem krągłym, pełnym, z dużymi piersiami, które falowały pod habitem przy każdym kroku. Amelia wyglądała na zdenerwowaną, jej niebieskie oczy rozszerzone, ale Liana trzymała ją za rękę, szepcząc uspokajająco. – Siostro Elaro – powiedziała Liana drżącym głosem. – Przyprowadziłam Amelię, jak prosiłaś. Powiedziałam jej… o naszej tajemnicy. Elara wstała powoli, jej oczy lśniły czerwienią w blasku świec. – Dobrze zrobiłaś, moja droga. Amelia, podejdź bliżej. Nie bój się. To, co tu robimy, to święty rytuał. Bóg dawno o nas zapomniał, ale my znajdziemy rozkosz w ciemności. Amelia zawahała się, ale Liana popchnęła ją delikatnie. Elara chwyciła blondynkę za podbródek, zmuszając do spojrzenia w swoje oczy. Hipnotyczny wzrok wampirzycy zadziałał – Amelia zmiękła, jej oddech przyspieszył. – Zdejmijcie habity – rozkazała Elara. – Chcę was obie nagie, gotowe na mnie. Liana posłusznie zrzuciła swój strój, odsłaniając drobne ciało z piegami i rudym meszkiem między udami. Amelia, rumieniąc się, zrobiła to samo – jej duże, ciężkie piersi opadły swobodnie, z ciemnoróżowymi sutkami już stwardniałymi od chłodu i napięcia. Jej brzuch był miękki, biodra szerokie, a łono porośnięte jasnym, miękkim puchem, pod którym kryły się obrzmiałe wargi sromowe. Elara skinęła głową z aprobatą. – Piękne. Teraz pocałujcie się. Pokażcie mi, jak bardzo chcecie tej nocy. Liana podeszła do Amelii i delikatnie dotknęła jej warg swoimi. Pocałunek był nieśmiały na początku, ale szybko stał się głodny – języki splatały się, ręce powędrowały na piersi. Liana ścisnęła sutek Amelii, powodując, że blondynka jęknęła cicho. Elara patrzyła, jej dłoń wsunęła się między własne uda, muskając łechtaczkę – krążyła palcem powoli, czując, jak wilgoć spływa po wewnętrznej stronie ud. – Dość – powiedziała w końcu. – Liano, połóż się na łóżku. Amelia, usiądź na jej twarzy. Amelia zaczerwieniła się mocno, ale posłuchała. Liana leżała na plecach, nogi rozchylone, jej pochwa lśniąca wilgocią. Amelia usiadła okrakiem nad jej twarzą, opierając się o wezgłowie. Liana wysunęła język i zaczęła lizać – powoli, od dołu do góry, skupiając się na łechtaczce Amelii. Blondynka sapnęła, jej biodra poruszyły się mimowolnie, ocierając się o usta Liany. Elara dołączyła, klękając za Amelią. Jej ręce objęły duże piersi dziewczyny od tyłu, ściskając je mocno, szczypiąc sutki między palcami. Amelia jęknęła głośniej, gdy Elara zaczęła gryźć jej kark – delikatnie, ale z obietnicą więcej. Potem wampirzyca wsunęła dłoń niżej, między uda Amelii, gdzie Liana już pracowała językiem. Elara dodała dwa palce, wsuwając je głęboko do pochwy blondynki – ciasnej, gorącej, pulsującej. – O… Boże… – wyszeptała Amelia, jej ciało drżało. Liana lizała szybciej, ssąc łechtaczkę, podczas gdy palce Elara poruszały się w rytm, rozciągając wnętrze, trafiając w wrażliwe miejsca. Elara nie wytrzymała dłużej. Wstała, chwyciła drewniany fallus i nasmarowała go oliwą. – Teraz moja kolej – mruknęła. Popchnęła Amelię na bok, tak że obie dziewczyny leżały obok siebie. Elara uklękła między nimi, wsuwając fallusa najpierw do pochwy Liany – powoli, centymetr po centymetrze, czując, jak ciasne ścianki zaciskają się wokół drewna. Liana jęknęła, biodra unosząc się w górę. Elara pchnęła mocno, raz, drugi, trzeci – rytmicznie, głęboko. Jednocześnie jej wolna ręka powędrowała do Amelii – trzy palce wślizgnęły się do jej mokrej pochwy, poruszając się w tym samym tempie. Obie dziewczyny jęczały unisono, ich ciała wiły się na łóżku. Elara nachyliła się nad Amelią, biorąc jej sutek w usta – ssała mocno, gryząc lekko, powodując, że blondynka krzyknęła z mieszaniny bólu i rozkoszy. Intensywność rosła. Elara wyjęła fallusa z Liany i wsunęła go do Amelii – teraz to blondynka czuła twarde drewno w sobie, rozciągające ją szeroko. Liana, nie chcąc być pominięta, usiadła okrakiem na twarzy Elara, ocierając się o jej usta. Wampirzyca lizała żarłocznie – język wślizgiwał się głęboko, ssąc soki Liany, podczas gdy jej ręka pchała fallusa w Amelię coraz szybciej, mocniej. Pokój wypełnił się dźwiękami: mokrymi plaśnięciami, głośnymi jękami, ciężkimi oddechami. Amelia doszła pierwsza – jej pochwa zacisnęła się wokół fallusa jak imadło, ciało zesztywniało, a z ust wydobył się krzyk ekstazy. Liana podążyła zaraz po niej, ocierając się o twarz Elara z dziką siłą, jej soki spływające po brodzie wampirzycy. Ale Elara nie skończyła. Wyjęła fallusa, rzuciła go na bok i pociągnęła obie dziewczyny do siebie. – Teraz razem – rozkazała. Ułożyła je na łóżku w pozycji, gdzie Liana leżała na plecach, a Amelia na niej, twarzą w twarz. Ich pochwy stykały się, wilgotne i gorące. Elara wsunęła dłonie między nie – po dwa palce w każdą, poruszając nimi jednocześnie. Dziewczyny całowały się namiętnie, ich piersi ocierały się o siebie, sutki twarde i wrażliwe. Elara przyspieszyła, dodając trzeci palec do każdej – rozciągając, pchnięcia stawały się brutalniejsze, ale pełne rozkoszy. Głód krwi w niej narastał, kły swędziały. W końcu nie wytrzymała. Nachyliła się nad Amelią, jej usta znalazły pulsującą żyłę na szyi blondynki. – To będzie bolało… ale pokochasz to – szepnęła. Wbiła kły głęboko, przebijając skórę. Gorąca krew trysnęła do jej ust – słodka, pełna życia i podniecenia. Amelia krzyknęła głośno, jej ciało napięło się jak struna, ale orgazm uderzył w nią z podwójną siłą – pochwa zacisnęła się wokół palców Elara, fale rozkoszy wstrząsały nią raz za razem. Liana, czując drżenie Amelii, też doszła, jej jęki mieszały się z krzykami przyjaciółki. Elara piła powoli, delektując się każdym łykiem, jej własny orgazm nadszedł bez dotyku – samo picie krwi i widok wijących się ciał wystarczyło. Oderwała usta, liznęła ranę, która natychmiast zaczęła się goić. Obie dziewczyny leżały wyczerpane, pokryte potem i sokami, ale ich oczy błyszczały zadowoleniem. – Jesteście moje – powiedziała Elara, tuląc je obie. – A to dopiero początek naszego zakonu nocy. Burza na zewnątrz ucichła, ale w klasztorze burza namiętności dopiero się rozkręcała.
Odkryj więcej z Opowiadania Erotyczne
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.







Jeden komentarz