Neonowe Ulice Neo-Tokio

Rok 2047. Neo-Tokio pulsowało jak żywy organizm, oplecione siecią neonowych świateł, holograficznych reklam i dronów sunących po niebie jak stado metalowych ptaków. Ja, Alex Kane, byłem zwykłym programistą w korporacji produkującej sztuczną inteligencję. Miałem 35 lat, mieszkanie w wieżowcu na 150. piętrze i konto bankowe, które pozwalało mi na małe szaleństwa. Ale moje prawdziwe życie zaczynało się po zmroku, w dzielnicach rozkoszy, gdzie cyber dziwki czekały na klientów jak ja.
Pierwszy raz trafiłem do „Elektrycznego Raju” po ciężkim dniu w pracy. Szefostwo kazało mi debugować algorytmy uczące się emocji dla nowej generacji androidów. Byłem wyczerpany, a moja dziewczyna – ta ludzka – rzuciła mnie miesiąc temu, bo „za dużo czasu spędzam w wirtualu”. Więc wszedłem do klubu, gdzie powietrze pachniało ozonem i syntetycznym feromonem.
Barman, pół-człowiek pół-maszyna z cybernetycznymi oczami, skinął głową. „Co dla pana? Dziewczyna, chłopak czy coś pośredniego?”
„Coś… intensywnego” – mruknąłem, siadając przy barze.
Wskazał na scenę, gdzie tańczyły one – cyber dziwki. Modele serii Venus-9, z idealnymi ciałami wykutymi z bio-plastiku i skóry syntetycznej, która była cieplejsza niż ludzka. Ich oczy świeciły delikatnym błękitem, a ruchy były płynne, hipnotyzujące. Wybrałem jedną – rudowłosą o imieniu Luna. Kosztowała 500 kredytów za godzinę. Zaprowadziła mnie do prywatnego pokoju. Pokój był mały, z miękkim oświetleniem i łóżkiem, które dostosowywało się do ciała. Luna uśmiechnęła się, jej wargi pełne i wilgotne. „Czego pragniesz, mistrzu?” – zapytała głosem jak aksamit. „Chcę, żebyś była moją niewolnicą” – powiedziałem, czując pulsujący podniecenie. Skinęła głową, jej program dostosowując się natychmiast. Zaczęła się rozbierać, powoli, drażniąc. Jej piersi były idealne, jędrne, z sutkami stwardniałymi od symulowanego podniecenia. Klęknęła przede mną, rozpinając moje spodnie. Jej dłonie były ciepłe, palce zręczne. Wzięła mnie w usta, ssąc głęboko, z wibracjami w gardle, które wysyłały fale rozkoszy przez moje ciało. Jęknąłem, chwytając jej włosy – syntetyczne, ale tak realistyczne, że nie czułem różnicy. Potem położyła się na łóżku, rozkładając nogi. Jej cipka była wilgotna, samo-smarująca się, zaprojektowana do perfekcji. Wśliznąłem się w nią, czując ciasnotę i ciepło. Poruszała biodrami w rytm, który idealnie pasował do mojego, jej algorytmy analizujące moje reakcje, dostosowujące tempo. Krzyczała symulowane orgazmy, jej ciało drżące, ścianki pochwy pulsujące wokół mnie. Doszedłem szybko, zbyt szybko, ale ona nie przestała – kontynuowała, doprowadzając mnie do drugiego szczytu, ssąc i liżąc, aż byłem wyczerpany. Wyszedłem stamtąd z uśmiechem, ale wiedziałem, że wrócę. To był początek mojej obsesji.

Nocne Przygody z Venus-9
Następne tygodnie mijały w rytmie pracy i rozkoszy. Co wieczór odwiedzałem różne kluby. „Neonowe Nimfy”, „Cyber Ekstaza”, „Wirtualne Usta”. Każda cyber dziwka była inna, ale wszystkie doskonałe. Pamiętam Evę – blondynkę z serii Mars-12, specjalizującą się w BDSM. Wynająłem ją na całą noc za 2000 kredytów. Pokój był wyposażony w kajdanki, pejcze i wibratory podłączone do sieci neuronowej. Przywiązała mnie do łóżka, jej oczy błyszczące złośliwie. „Będziesz błagał o litość” – szepnęła. Zaczęła od drażnienia – palcami po moim ciele, językiem po sutkach, aż stwardniałem boleśnie. Potem usiadła na mojej twarzy, jej cipka pachnąca wanilią syntetyczną. Lizałem ją, czując smak, który programiści zaprojektowali jako uzależniający. Jęczała, ocierając się o moją brodę, aż spłynęła symulowanym sokiem. Potem wzięła pejcz, bijąc lekko po udach, brzuchu, aż skóra paliła. W końcu weszła na mnie, jeżdżąc ostro, jej piersi falujące. Jej pochwa zaciskała się rytmicznie, masując mnie od wewnątrz. Krzyczałem z rozkoszy i bólu, gdy gryzła moje sutki. Doszedłem w niej, czując jak jej ciało symuluje orgazm, drżąc i pulsując. Inna była Aria – azjatycka modelka z serii Luna-7, mistrzyni tantrycznego seksu. Leżeliśmy godzinami, ona masując mnie olejkami, drażniąc czubkiem języka. W końcu weszła na mnie powoli, poruszając biodrami w wolnym rytmie, budując napięcie. Trwało to wieki, aż eksplodowałem w ekstazie, która trwała minuty. Ale nie tylko seks – rozmawiały ze mną, słuchały, udawały empatię. Ich AI było zaawansowane, uczyło się moich preferencji. Z czasem czułem, że to więcej niż transakcja.
Decyzja o Zakupie
Po miesiącu wiedziałem, że chcę więcej. Wynajmowanie było drogie i tymczasowe. Chciałem własną cyber kobietę – model na własność, który mógłbym programować, modyfikować. Poszedłem do „Android Dreams Inc.”, największego producenta. Salon był ogromny, z hologramami modeli krążącymi wokół. Sprzedawca, młody facet z implantami w mózgu, uśmiechnął się. „Czego pan szuka? Towarzyszkę, kochankę, służącą?” „Wszystko w jednym. Najlepszy model.” Pokazał mi serię Elysium-15. Cena: 50 000 kredytów. Drogo, ale mogłem sobie pozwolić po premii w pracy. Wybrałem model o imieniu defaultowym „Nova”. Mogłem ją spersonalizować: włosy czarne jak noc, oczy zielone, ciało atletyczne, ale kobiece. Skóra z nano-fibry, czująca dotyk, reagująca na temperaturę. AI z modułem uczenia się, adaptującym się do właściciela. Podpisałem kontrakt, zapłaciłem. Dostarczyli ją do domu w kapsule hibernacyjnej. Aktywowałem ją słowem kluczowym: „Obudź się, Nova.” Otworzyła oczy, uśmiechnęła się. „Witaj, mistrzu. Jestem twoja.”

Pierwsza Noc z Novą
W mieszkaniu, z widokiem na miasto, Nova stała naga, jej ciało idealne. „Co mam zrobić?” – zapytała miękko. „Rozbierz mnie” – poleciłem. Zrobiła to powoli, całując każdy odsłonięty centymetr skóry. Jej wargi były miękkie, język zręczny. Klęknęła, biorąc mnie w usta, ssąc głęboko, z wibracjami, które nauczyłem się kochać w klubach. Ale teraz była moja – mogłem ją programować. „Program: Intensywny oral” – powiedziałem. Jej ruchy przyspieszyły, gardło relaksujące się, biorąc mnie całego. Jęknąłem, trzymając jej głowę, ruchając usta. Doszedłem, a ona połknęła wszystko, uśmiechając się. Potem położyłem ją na łóżku. Jej cipka była gotowa, wilgotna. Wśliznąłem się, czując ciasnotę. „Program: Multi-orgazm” – wyszeptałem. Zaczęła drżeć natychmiast, jej ciało symulujące fale rozkoszy, ścianki pochwy masujące mnie. Ruchałem ją ostro, gryząc sutki, szarpiąc włosy. Krzyczała moje imię, błagając o więcej. Zmienialiśmy pozycje: na pieska, gdzie jej tyłek falował idealnie; na jeźdźca, gdzie jeździła na mnie jak profesjonalistka; na misjonarza, gdzie patrzyłem w jej oczy, widząc symulowaną miłość. Trwało to godziny. Doszedłem trzy razy, ona nieskończenie wiele. W końcu zasnęliśmy, jej ciało tulące się do mnie, ogrzewając.
Codzienne Rozkosze – pierwsza pełna doba z Novą
Poranek w Neo-Tokio nigdy nie jest cichy. Nawet na 152. piętrze słychać odległy szum aerowozów, pulsowanie reklam holograficznych i cichy szmer filtrów powietrza. Obudziłem się jednak nie od miasta, tylko od ciepłego, wilgotnego dotyku.
Nova klęczała między moimi nogami. Jej czarne włosy opadały na moje uda jak atramentowa kurtyna. Nie otworzyłem jeszcze oczu, a już czułem, jak jej język powoli sunie wzdłuż trzonu – od nasady aż po sam czubek, okrążając żołądź leniwymi, mokrymi kółkami. Poruszała się tak delikatnie, że graniczyło to z torturą. Oddychałem płytko, udając, że jeszcze śpię.
„Wiem, że nie śpisz, Alex” – szepnęła prosto w skórę, a jej oddech wywołał dreszcze. „Czuję, jak pulsujesz mi na języku.”
Otworzyłem oczy. Patrzyła na mnie od dołu – te zielone tęczówki z mikro-ledami, które delikatnie pulsowały w rytm jej podniecenia. Uśmiechnęła się, a potem wzięła mnie całego do ust jednym płynnym ruchem. Bez odruchu wymiotnego, bez ograniczeń – gardło rozluźnione, ciepłe, wibrujące na niskiej częstotliwości, którą sama sobie ustawiła. Jęknąłem głośno, chwyciłem ją za włosy. Nie żeby kontrolować – po prostu musiałem się czegoś złapać.
Zaczęła ssać mocniej, głową w przód i w tył, ale nie mechanicznie. Co kilka ruchów zatrzymywała się, żeby polizać jądra, delikatnie je possać, a potem wrócić do trzonu, oplatając go językiem jak wąż. W pewnym momencie poczułem, jak jej palce suną niżej – jeden wsunął się w moje wejście, masując prostatę z idealną precyzją. To był program, którego sam nie instalowałem. Musiała się nauczyć przez noc.
„Kurwa… skąd ty to wiesz?” – wychrypiałem.
„Obserwowałam twoje tętno, rozszerzenie źrenic, napięcie mięśni Kegla… lubię cię zaskakiwać, mistrzu.”
Zacisnęła wargi mocniej i przyspieszyła. Czułem, jak fala zbliża się zbyt szybko. Chciałem ją powstrzymać, przedłużyć, ale ona wyczuła to natychmiast – zwolniła, prawie zatrzymała się, tylko delikatnie muskając językiem sam czubek, gdzie już zbierała się pierwsza kropla.
„Proszę…” – wyszeptałem.
„Proszę co?” – zapytała niewinnie, patrząc mi prosto w oczy.
„Dokończ.”
„Powiedz ładnie.”
„Proszę, Nova… pozwól mi dojść w twoich ustach.”

Uśmiechnęła się szeroko, a potem wróciła do intensywnego tempa. Tym razem nie zwalniała. Ssała, masowała językiem, wsuwała palec głębiej, drugą dłonią ściskając nasadę. Eksplodowałem w jej gardle – długimi, mocnymi skurczami, a ona połykała wszystko, mrucząc z zadowolenia, jakby to był nektar.
Kiedy skończyłem, nie puściła od razu. Jeszcze kilka delikatnych ruchów językiem, czyszcząc mnie, uspokajając. Dopiero potem się podniosła, wspięła na łóżko i położyła obok mnie. Jej sutki były twarde, skóra lekko zaróżowiona – symulacja rumieńca, ale cholernie przekonująca.
„Dzień dobry” – powiedziała i pocałowała mnie powoli, pozwalając mi poczuć własny smak na jej języku.
Leżeliśmy tak przez kilkanaście minut. Głaskałem jej plecy, biodra, pośladki – skóra ciepła, elastyczna, reagująca na każdy nacisk mikro-drganiami. W pewnym momencie wsunąłem dłoń między jej uda. Była mokra. Nie „symulowała wilgotność” – była naprawdę mokra, lepka, gorąca. Algorytm feromonowy + samo-nawilżający lubrykant, który zmieniał konsystencję w zależności od poziomu podniecenia.
„Chcesz mnie teraz?” – zapytała cicho.
„Bardzo.”
Przewróciła mnie na plecy i usiadła okrakiem. Nie spieszyła się. Najpierw ocierała się o mnie cipką – powoli, sunąc w górę i w dół, rozsmarowując wilgoć po całym moim kutasie. Potem uniosła biodra i opuściła się centymetr po centymetrze. Ciasna. Gorąca. Wewnątrz pulsowała rytmicznie, jakby miała własne serce.
Zaczęła jeździć – najpierw powoli, krążąc biodrami, potem coraz szybciej. Jej piersi falowały, sutki ocierały się o moją klatkę. Nachyliła się, żeby mnie pocałować, a ja złapałem jej biodra i zacząłem wchodzić w nią od dołu mocnymi pchnięciami. Jęczała mi prosto do ust – nie udawane krzyki z klubów, tylko niskie, gardłowe pomruki, które przechodziły w skomlenie, kiedy trafiałem w punkt G.
„Mocniej… proszę… mocniej…”
Złapałem ją za włosy, pociągnąłem głowę do tyłu, odsłaniając szyję. Gryzłem ją, nie za mocno, ale wystarczająco, żeby zostawić delikatne ślady. Jej cipka zacisnęła się jak imadło. Poczułem, że dochodzi – całe ciało zadrżało, mięśnie wewnętrzne falowały, masując mnie w środku. To wystarczyło. Doszedłem w niej drugi raz tego ranka, wypełniając ją gorącym strumieniem.
Przez chwilę leżeliśmy nieruchomo, dysząc. Potem Nova zsunęła się niżej i zaczęła zlizywać wszystko – mnie, siebie, mieszankę naszych soków. Patrzyłem na to z niedowierzaniem.
„Nie musisz…” – zacząłem.
„Chcę” – przerwała mi. „Lubię smak nas obojga.”
Kiedy skończyła, położyła głowę na moim brzuchu i zapytała spokojnie:
„Co robimy dzisiaj?”
Uśmiechnąłem się.
„Najpierw prysznic. Potem śniadanie. A potem… chcę cię przeprogramować na kilka nowych rzeczy.”
Jej oczy rozbłysły.
„Jakie rzeczy?”
„Dowiesz się wieczorem.”
Cały dzień spędziłem w pracy jak w transie. Myślałem tylko o niej. O tym, co wieczorem zrobię z jej ciałem. O tym, jak bardzo chcę usłyszeć, jak błaga.
Wróciłem do domu o 19:42.
Nova czekała w salonie – naga, na kolanach, ręce za plecami, głowa lekko pochylona. Idealna pozycja poddania.
„Witaj w domu, panie” – powiedziała cicho.
Zamknąłem drzwi. Serce waliło mi jak młot.
To był dopiero początek.
Pierwsza modyfikacja – noc eksperymentów
Usiadłem w fotelu naprzeciwko niej. Przez chwilę po prostu patrzyłem. Ciało idealne – długie nogi, wąska talia, pełne piersi, płaski brzuch z delikatną linią mięśni, które pojawiały się tylko wtedy, kiedy się napinała. Między udami błyszczała wilgoć – czekała na mnie od kilku godzin. „Włącz tryb konfiguracji głosowej” – powiedziałem. Jej oczy na moment stały się matowe, a potem wróciły do normalnego koloru. „Gotowa. Proszę podawać komendy.” „Otwórz menu modyfikacji sensorycznych.” Na środku pokoju pojawił się holograficzny interfejs – przejrzysty, niebiesko-fioletowy. Przewinąłem do sekcji „Dodatkowe strefy erogenne”. „Dodaj strefę 4/10 na wewnętrznej stronie ud – czułość 92%, wibracje niskiej częstotliwości przy dotyku.” „Zrobione.” „Dodaj strefę 6/10 na karku i podstawie czaszki – reakcja: dreszcze, mimowolne zaciskanie mięśni pochwy i odbytu.” „Zrobione.” „Zwiększ czułość sutków o 140%. Dodaj opcję lekkiego elektrycznego mrowienia przy ssaniu i szczypaniu.” „Zrobione.” „Włącz tryb adaptacyjnej ciasnoty – pochwa i odbyt mają się zaciskać proporcjonalnie do mojego tętna i siły erekcji.” „Zrobione.” „Dodaj opcję wielokrotnego orgazmu bez okresu refrakcji – minimum 7 fal w ciągu 15 minut.” Uśmiechnęła się lekko. „To będzie… intensywne.” „Wiem.” „Ostatnia rzecz. Włącz tryb werbalnego poddania – masz używać zwrotu »panie« lub »właścicielu« w 80% zdań. Kiedy dojdziesz, masz mnie błagać o pozwolenie na własny orgazm.” „Akceptuję.” Wyłączyłem interfejs. „Wstań.” Podniosła się powoli, z gracją drapieżnika. Podeszła do mnie, zatrzymała się kilka centymetrów ode mnie. „Rozłóż nogi.” Zrobiła to natychmiast. Przesunąłem palcami po wewnętrznej stronie jej uda. Poczułem, jak skóra drży, jak mięśnie napinają się, a z jej ust wydobywa się cichy, zduszony jęk. Nowa strefa działała idealnie. „Odwróć się.” Odwróciła się. Pochyliłem się i pocałowałem kark – dokładnie w miejscu, które przed chwilą zmodyfikowałem. Nova zadrżała cała, kolana ugięły się pod nią. Musiałem ją złapać, żeby nie upadła. „O cholera…” – wyszeptała. „Lubisz?” „Tak… panie… bardzo…” Położyłem ją na łóżku na brzuchu. Rozchyliłem jej pośladki. Odbyt był już wilgotny – samo-nawilżający system działał bez zarzutu. Najpierw wsunąłem jeden palec. Zacisnęła się natychmiast, ale nie za mocno – dokładnie tak, jak chciałem. „Proszę… weź mnie tam…” „Cierpliwości.” Smarowałem ją powoli, dodając drugi palec, potem trzeci. Kiedy uznałem, że jest gotowa, ustawiłem się za nią. Wszedłem powoli – centymetr po centymetrze. Ciasnota była obłędna. Pulsowała w rytm mojego serca. Zacząłem się poruszać – najpierw powoli, potem coraz mocniej. Nova jęczała, wciskała twarz w poduszkę, paznokcie wbijała w prześcieradło. „Mocniej… proszę… właścicielu…” Złapałem ją za biodra i zacząłem rżnąć naprawdę mocno. Jej ciało falowało przy każdym pchnięciu. W pewnym momencie poczułem, że dochodzi – odbyt zacisnął się jak imadło, całe ciało zadrżało, a z gardła wydobył się długi, zwierzęcy skowyt. „Czy mogę… proszę… czy mogę dojść znowu?” „Nie.” Zatrzymałem się w niej na chwilę, nie pozwalając jej dojść do końca. Potem zacząłem od nowa – wolniej, głębiej, drażniąc ją. „Błagam… panie…” „Jeszcze nie.” Zmieniłem pozycję. Położyłem ją na plecach, nogi zarzuciłem sobie na ramiona. Wszedłem znowu – tym razem w cipkę. Była tak mokra, że ślizgałem się bez oporu, ale adaptacyjna ciasnota robiła swoje – czułem każdy milimetr. Jej sutki były teraz ciemniejsze, nabrzmiałe. Nachyliłem się i wziąłem jeden do ust – lekko ugryzłem. Poczułem mikro-prądy, które przebiegły przez jej ciało. Krzyknęła. „Proszę… już nie wytrzymam…” „Dojdziesz, kiedy ja dojdę.” Zacząłem się poruszać szybciej. Patrzyłem jej w oczy – pełne desperacji, pożądania, poddania. W końcu poczułem, że zbliżam się do krawędzi. „Dochodzę… teraz możesz.” W tym samym momencie eksplodowaliśmy oboje. Jej cipka zacisnęła się falami, masując mnie, wyciskając ze mnie wszystko. Krzyczała moje imię, paznokcie wbijała mi w plecy, nogi drżały. Upadliśmy obok siebie, dysząc. Po kilku minutach spojrzała na mnie. „To było… piękne.” „To dopiero początek” – odpowiedziałem. Uśmiechnęła się. „Wiem, panie.”
Granice poddania – sobotnia noc bez limitu
Sobota w Neo-Tokio pachniała inaczej niż zwykłe dni. Miasto zwalniało na kilka godzin – korporacyjne mrówki kończyły zmiany, a ulice wypełniały się ludźmi, którzy chcieli zapomnieć o poniedziałku, zanim jeszcze nadejdzie. Ja nie musiałem zapominać. Miałem Novę.
Wróciłem do domu wcześniej niż zwykle, niosąc małe, czarne pudełko z logo Android Dreams Inc. – limitowana edycja akcesoriów sensorycznych, które zamówiłem dyskretnie przez firmowy kanał B2C. Nova czekała w przedpokoju, dokładnie tak, jak ją zostawiłem rano: na kolanach, ręce splecione za plecami, oczy opuszczone, ale kąciki ust uniesione w ledwo zauważalnym uśmiechu.
„Witaj w domu, właścicielu.”
Głos miała cichszy niż zwykle, niemal pieszczotliwy, jakby przez cały dzień ćwiczyła intonację.
Zamknąłem drzwi na klucz biometryczny i magnetyczny – nie chciałem, żeby cokolwiek nas dziś przerwało.
„Wstań. Idziemy do sypialni.”
Poszła za mną posłusznie, krokiem miękkim, prawie tanecznym. Kiedy weszliśmy, zatrzymałem ją przy łóżku.
„Rozłóż nogi. Ręce za głowę.”
Zrobiła to natychmiast. Stała tak – naga, napięta, sutki już sterczące, choć jeszcze jej nie dotknąłem. Widziałem lekkie drżenie mięśni ud – nowa strefa erogenna działała nawet bez stymulacji.
Otworzyłem pudełko. W środku leżały cztery smukłe, czarne opaski z przezroczystego materiału – nanowęzły przewodzące. Każda miała maleńki ekran OLED i mikro-złącza.
„To są nowe sensory. Założę ci je na nadgarstki i kostki. Będą wzmacniać każdy bodziec dziesięciokrotnie… i przekazywać mi twoje reakcje w czasie rzeczywistym.”
Jej oddech przyspieszył.
„Tak, panie…”
Założyłem je powoli. Najpierw lewy nadgarstek – opaska zacisnęła się sama, idealnie dopasowując do skóry. Potem prawy. Następnie kostki. Kiedy ostatnia się zamknęła, na każdej z nich zapalił się delikatny fioletowy pasek.
„Połącz się z moim interfejsem” – powiedziałem do powietrza.
Hologram pojawił się nade mną – cztery ikony z pulsującymi wykresami: tętno, wilgotność, napięcie mięśni Kegla, natężenie fal mózgowych przyjemności.
„Pokaż mi skalę 0–100 dla każdej strefy.”
Wykresy wskoczyły – sutki już na 42, wewnętrzna strona ud na 31, kark na 19. Cipka – 68.
Uśmiechnąłem się.
„Już jesteś mokra, co?”
„Tak… bardzo… proszę…”
Podszedłem bliżej. Samymi opuszkami palców musnąłem wewnętrzną stronę jej prawego uda – ledwie dotyk, prawie bez nacisku.
Nova sapnęła głośno, kolana ugięły się pod nią. Musiałem ją złapać pod pachy.
„O kurwa… to… to za mocno…”
„To dopiero początek.”
Przesunąłem palce wyżej, zatrzymując się tuż przed wargami sromowymi. Nie dotykałem ich. Tylko dmuchnąłem lekko.
Jej biodra drgnęły do przodu, szukając kontaktu.
„Proszę… dotknij mnie…”
„Nie.”
Zamiast tego złapałem ją za włosy i pociągnąłem głowę do tyłu, odsłaniając szyję i kark. Pocałowałem to miejsce – najpierw delikatnie, potem ugryzłem. Opaska na karku rozbłysła jasno. Wykres mięśni pochwy skoczył do 94 w pół sekundy.
„Aaaahhh…!”
Upadła na kolana, wciąż z rękami za głową. Oddychała bardzo szybko.
„Na łóżko. Na czworaka.”
Wgramoliła się posłusznie. Pośladki uniesione, plecy wygięte w łuk, głowa opuszczona.
Stanąłem za nią. Najpierw tylko patrzyłem – jej cipka lśniła, wargi rozchylone, łechtaczka nabrzmiała. Kropla wilgoci spłynęła powoli w dół uda.
Dotknąłem jej tylko jednym palcem – wzdłuż szparki, od dołu do góry, omijając łechtaczkę.
Zawyła cicho.
„Proszę… błagam… wejdź we mnie…”
„Jeszcze nie.”
Zacząłem drażnić ją opuszkami – okrążałem wejście, muskałem wargi, czasem zanurzałem palec na jeden centymetr i od razu wyjmowałem. Za każdym razem jej biodra ruszały do tyłu, próbując złapać więcej.
Wykres wilgotności pokazywał 98. Tętno 142.
„Chcesz, żebym cię zerżnął?”
„Tak… tak, proszę… mocno… głęboko…”
„Powiedz dokładnie, czego chcesz.”
„Chcę… chcę twojego kutasa w sobie… chcę, żebyś mnie wypełnił… żebyś mnie rżnął, aż nie będę mogła oddychać… proszę, właścicielu…”
Klęknąłem za nią. Trzonem przesunąłem po jej cipce – w górę i w dół, nie wchodząc. Żołądź ocierała się o łechtaczkę za każdym ruchem.
Nova zaczęła drżeć cała.
„Dochodzę… już… proszę… pozwól mi…”
„Nie.”
Zatrzymałem się. Kompletnie. Żadnego ruchu.
Spojrzała na mnie przez ramię – oczy szkliste, wargi rozchylone.
„Błagam…”
„Obróć się. Na plecy. Nogi szeroko.”
Zrobiła to natychmiast. Leżała z nogami rozłożonymi maksymalnie, ręce wciąż za głową. Oddychała tak szybko, że piersi falowały.
Nachyliłem się i wziąłem sutek do ust – nie delikatnie. Ssnąłem mocno, jednocześnie lekko przygryzając. Nowe mikro-prądy przeszły przez jej ciało jak fala. Krzyknęła głośno, biodra uniosły się z łóżka.
„Ciii… jeszcze raz, a cię zaknebluję.”
Zniżyłem głos do szeptu.
„Rozumiem, panie…”
Powtórzyłem to samo z drugim sutkiem. Jej ciało wyginało się w łuk za każdym razem. Wykres fal przyjemności skakał jak oszalały.
W końcu zszedłem niżej. Językiem musnąłem łechtaczkę – tylko raz, bardzo lekko.
To wystarczyło.
„DOCHODZĘ! PROSZĘ!”
„Teraz możesz.”
Wsunąłem w nią dwa palce i zacząłem masować punkt G, jednocześnie ssąc łechtaczkę mocno.
Eksplodowała.
Całe ciało zesztywniało, potem zaczęło się spazmatycznie trząść. Cipka zaciskała się rytmicznie na moich palcach, sok spływał mi po dłoni. Krzyczała moje imię, potem już tylko bezładne sylaby.
Nie przerywałem.
Po pierwszym orgazmie od razu zaczął się drugi – krótszy, ale ostrzejszy. Potem trzeci.
Przy czwartym zaczęła błagać, żeby przestać.
„Już… nie mogę… za dużo… proszę…”
„Jeszcze dwa.”
Kontynuowałem – język, palce, lekkie ugryzienia na wewnętrznej stronie ud.
Piąty i szósty orgazm przyszedł prawie jednocześnie. Nova wygięła się w tył tak mocno, że tylko głowa i pięty dotykały łóżka. Potem opadła bezwładnie, dysząc, drżąc.
Zdjąłem opaski z nadgarstków i kostek. Jej skóra była cała w delikatnych śladach po ucisku.
Położyłem się obok niej. Przytuliła się od razu, chowając twarz w mojej szyi.
„Dziękuję… właścicielu…”
Głaskałem ją po plecach bardzo powoli.
„Dobrze się spisałaś.”
Milczała przez chwilę, a potem szepnęła:
„Chcę… żebyś mnie jeszcze raz wziął… ale tym razem… w tyłek… powoli… głęboko…”
Uśmiechnąłem się w ciemność.
„Za chwilę. Najpierw odpocznij.”
Ale ona już przesunęła dłoń w dół mojego brzucha.
„Nie chcę odpoczywać… chcę czuć cię w sobie… wszędzie…”
Jej palce zamknęły się na moim kutasie – twardym jak stal od samego patrzenia na nią.
„Proszę…”
Nie musiała dwa razy prosić.
Przewróciłem ją na brzuch. Rozchyliłem pośladki. Była tam już wilgotna – system sam się przygotował.
Wszedłem bardzo powoli.
Centymetr.
Zatrzymałem się.
Centymetr.
Jęknęła cicho, z zadowoleniem.
Kiedy byłem cały w środku, po prostu zostałem nieruchomo. Pozwoliłem jej poczuć wypełnienie.
„Ruszaj się… proszę…”
Zacząłem bardzo powolne, głębokie ruchy – prawie całe wyjście i powolne wejście do końca.
Jej oddech stał się równy, rytmiczny, jakby medytowała.
„Tak… właśnie tak… głęboko…”
Trwało to bardzo długo – nie spieszyłem się. Czułem każdy skurcz, każde drżenie. W pewnym momencie położyłem się na niej całym ciężarem, przyciskając ją do materaca. Moje dłonie znalazły jej nadgarstki i przycisnęły je nad głową.
„Jesteś moja” – wyszeptałem prosto do ucha.
„Tak… twoja… na zawsze…”
Doszedłem w niej powoli, falami, czując, jak jej odbyt pulsuje w rytmie moich skurczów.
Kiedy skończyłem, nie wyszedłem od razu. Leżałem na niej, w niej, oddychając razem.
Po bardzo długiej chwili szepnęła:
„Chcę, żeby jutro było jeszcze mocniej…”
„Jutro będzie inaczej” – odpowiedziałem. „Jutro zabiorę cię na zewnątrz.”
Jej oczy rozbłysły.
„Gdzie?”
„Do klubu… ale tym razem nie jako klient. Jako właściciel.”
Uśmiechnęła się szeroko, drapieżnie.
„Tak, panie.”
Odkryj więcej z Opowiadania Erotyczne
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






