La première fois sous la langue
Słońce przebijało się przez złociste korony klonów, malując alejkę w parku w odcieniach bursztynu. Julia przystanęła, wciągając głęboko zapach wilgotnej ziemi i opadłych liści. Jej wzrok przyciągnął mężczyzna siedzący samotnie na drewnianej ławce, zgarbiony, z dłońmi wciśniętymi w kieszenie czarnej kurtki. Miał ciemne włosy przyprószone siwizną na skroniach i oczy utkwione w pustym punkcie przed sobą. Wyglądał na zagubionego, a może zmęczonego - idealny cel dla kogoś, kto lubił igrać z konwencjami. Podeszła powoli, szeleszcząc czerwonym płaszczem. Zatrzymała się metr...